Omijajcie Bank BPH
Napisany przez admin, 29 wrzesień 2007Dziś z trochę innej beczki. Szczerze zachęcam wszystkich do omijania szerokim łukiem Banku BPH. Bank ten pozwolił sobie wbrew mojej woli wysłać z mojego konta ponad 1000 zł do pewnej firmy i uważa że wszystko jest w porządku.
A oto jak to było. Założyłem przez Internet zlecenie stałe. Jest OK – działa, przelewy co miesiąc wychodzą. Po jakimś czasie anulowałem to zlecenie, także przez internet, było to dokładnie dnia 10 stycznia, także przez Internet. W rejestrze zdarzeń jest odpowiednia adnotacja o tym, że Bank zrealizował moją dyspozycję anulowania zlecenia stałego. Bank jednak pozwolił sobie zrealizować anulowane zlecenie jeszcze 12 lutego oraz 10 lipca!
Napisałem maila na adres bank@bph.pl podany na stronie Banku – mail został odbity przez serwer. Powód: taki adres nie istnieje. Bank pomimo kilkukrotnego informowania o tym fakcie nic z tym nie zrobił.
Wysłałem wiadomość do Banku poprzez system Sezam „Zgłaszanie problemów”. Odpowiedziano mi, że zlecenie stałe założone w oddziale można odwołać tylko w oddziale. Przypominam, że zlecenie było składane przez Internet a nie w oddziale. Pracownik Banku nie zadał sobie żadnego trudu aby sprawdzić problem i po prostu odpalił co mu ślina na język przyniosła.
Wysmażyłem więc reklamację na piśmie i złożyłem w oddziale Banku. Na odpowiedź czekałem nie miesiąc podany w regulaminie Banku tylko półtora miesiąca. W reklamacji zażądałem zwrotu kwoty z obydwu przelewów + odsetek (i jeszcze kilka złotych „kary” – skoro Bank mnie kasuje 50 zł jak się spóźnię ze spłatą karty to czemu Bank nie miałby mi zapłacić 50 zł za pozbawienie mnie moich pieniędzy?).
Co odpowiedział Bank? Cytuję (z zachowaniem oryginalnej pisowni):
W kwestii Pana roszczeń finansowych zmuszona jestem odmówić wypłaty wyszczególnionych przez Pana kwot. Pomimo niedogodności, które Pan opisuje, faktem jest, że informacje o statusie przedmiotowym zleceniu było dostępne w Systemie Bankowości Internetowej.
Czyli, że co? Można kogoś, np. na ulicy okraść z pieniędzy i wystarczy poinformować go co się z tymi pieniędzmi zrobiło i to automatycznie oznacza, że okradziony nie powinien mieć już ani pretensji ani żadnych roszczeń? A mi się wydawało, że wypadało by co najmniej naprawić wyrządzoną szkodę…
Na koniec Pani Kierownik Krystyna Sobolewska wyraziła nadzieję, że pozostanę klientem Banku. Płonne to są nadzieje…
Najnowsze komentarze